wtorek, 25 lipca 2017

Cierpienie i Boża suwerenność

1. Funkcją Bożej suwerenności jest zapewnić nas, że wszystko pozostaje pod Bożą kontrolą. W połączeniu z Bożą miłością, jego suwerenność utwierdza chrześcijan w przekonaniu, że „Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani” Rz 8:28.

Cytowanie Rz 8:28 komuś kto cierpi z pewnością nie rozwieje jego niepewności, ale sprowadzi go do właściwych proporcji: wszystko zostanie poddane Bogu, którego poznał. Może i nie zna przyszłości, ale zna Boga, który o tej przyszłości decyduje.

W ludzkiej ograniczonej perspektywie wiele tragedii jest wynikiem przypadku. W perspektywie wiary, w ostatecznym rozrachunku, nie ma żadnych przypadków, a jedynie zdarzenia, przez które, jak zapewnia nas apostoł Paweł, Bóg działa dla naszego dobra.
Bezpieczniej jest wkraczać w nieznane z Bogiem o nieograniczonej mocy i nieskończenie dobrym, niż znać drogę i kroczyć nią samotnie.
2. Pismo Święte wielokrotnie uczy nas, że skala czasu w jakiej Bóg realizuje swoje cele wobec nas jest daleko większa niż nasze ustawiczne skupienie się na teraźniejszości. Małe dzieci uprzykrzają życie rodzicom ciągłym wołaniem „teraz!” Z pewnością z Bożej perspektywy, my dorośli nie zachowujemy się aż tak bardzo inaczej.

Kiedy Noemi wróciła do rodzinnej miejscowości, w towarzystwie tylko jednej z synowych, żaliła się: „Nie nazywajcie mnie Noemi, nazywajcie mnie Mara, gdyż Wszechmogący napoił mnie wielką goryczą” (Rt 1:20).
Noemi nigdy nie wiedziała, że będzie przodkiem Jezusa, Mesjasza. Nie mogła nawet pomyśleć, że napiszą o niej w kanonie Pisma Świętego, które w ciągu tysiącleci czytać będą setki milionów Żydów i chrześcijan. Jej skala czasu była zbyt mała, aby to dostrzec.

Nie obwiniam jej za to. Twierdzę jedynie, że w Piśmie Świętym jest wiele sytuacji, w których Bóg realizuje swoje cele w skali czasu daleko większej niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić.

Możliwe, że sposób w jaki radzimy sobie z cierpieniem może okazać się instrumentalny w nawróceniu kogoś, kto z kolei wychowa swoją rodzinę w bojaźni Bożej, tak aby syn jego córki stał się następnym Whitefieldem, Spurgeonem, Carey’em lub Wilberforcem. 

Przychodzi taki czas, gdy czytając Pismo Święte zaczynamy rozumieć, że pośród głębokiego cierpienia Bóg często wykorzystuje i błogosławi zdawałoby się niewielkie akty wierności, aby zesłać na nas błogosławieństwa, o które nawet nie śmielibyśmy prosić, ale za które gotowi bylibyśmy wiele wycierpieć.

Bóg przygotowuje swój lud do nieba. Spojrzenie z perspektywy Końca, z pewnością odmienia naszą ocenę wielu rzeczy.

3. Jeśli Bóg jest taki, jaki mówi o nim Biblia, to dla niego nie ma żadnych niespodzianek, żadnych problemów nie do przezwyciężenia. Lecz w Piśmie Świętym ta prawda nie spycha nikogo w fatalizm, lecz rodzi pewność i wiarę. Uczy nas ufać.

Dla wszechmocnego Boga nie ma różnych poziomów trudności; nie ma żadnych nieprzewidzianych przeszkód. Eliasz uciekł na pustynię i życzył sobie śmierci, gdyż jego wielka konfrontacja z prorokami Baala na górze Karmel nie zapoczątkowała spodziewanych reform. Uciekał również, aby uratować życie, na które nastawała zła królowa (1 Krl 19). Jego oczekiwania były błędne, co często okazuje się przyczyną depresji. Bóg nie ma błędnych oczekiwań. I musiał nauczyć Eliasza, że czasami wykonuje swoje dzieło nie poprzez wielkie konfrontacje i potężne, dramatyczne zjawiska natury, lecz przez cichy głos, którym zachowuje dla siebie siedem tysięcy tych, którzy nie skłonili kolan przed fałszywymi bóstwami.

Wiele cierpień umysłowych ma związek z naszymi błędnymi oczekiwaniami. Możemy tak mocno związać swoją nadzieję, radość i przyszłość z nową pracą, awansem, sukcesem lub powodzeniem materialnym, że gdy te rzeczy się nie spełnią, jesteśmy całkowicie zdruzgotani. 
Lecz ciche zaufanie pokładane jedynie w Bogu daje równowagę i spełnienie pośród ciągłych zmian, jakie nękają nasze życie.
4. Współczesne, często niewypowiedziane przekonania o naturze Boga sugerują nam, że Bóg panuje nad wielkimi sprawami, przełomowymi momentami historii; a to, czy panuje nad czymkolwiek ponadto nie jest już tak oczywiste. 

Lecz w Kazaniu na Górze Jezus twierdzi coś wręcz przeciwnego (Mt 6). Jezus zakłada, że jego Ojciec w niebie suwerennie czuwa nad każdym wróblem i kwiatem, i to z rzeczy małych wnioskuje o tych wielkich: jeśli Bóg troszczy się nawet o takie sprawy – mało przecież ważne w skali wszechświata i wieczności – czy nie powinniśmy ufać, że zapewni ludziom, stworzonym na jego obraz, wszystko, czego potrzebują?
Biblijna idea Bożej suwerenności podkreśla, że nawet teraz, w każdej sekundzie, Bóg podtrzymuje istnienie świata.
Poziom pokoju umysłu, jakiego możemy doświadczać związany jest z naszym życiem modlitewnym (Flp 4:6-7). Nie dlatego, że psychologicznie rzecz biorąc modlitwa ma działanie uspokajające, lecz dlatego, że zwracamy się w niej do Boga, który wysłuchuje modlitwy, do Boga osobowego, do Boga odpowiadającego, do suwerennego Boga, któremu możemy zaufać i zdać się na jego rozwiązanie życiowych dylematów. 

I z czasem nauczymy się, że nawet jeśli Bóg w tym czy innym przypadku nie zdecyduje się powstrzymać cierpienia ani usunąć wszelkiego zła to obdarza nas swoją łaską i mocą. A owocem tego jest uwielbienie, które samo w sobie już jest radością, dokładnie tak samo, jak zakochani z radością obdarzają się komplementami.

To właśnie w skrajnym położeniu wielu chrześcijan najgłębiej czerpie z łaski Bożej, rozkoszując się jego obecnością i chlubiąc się wszystkim – także cierpieniem – co doprowadziło ich do pogłębionej świadomości majestatu Bożego.

6. Pismo Święte od pierwszej do ostatniej strony stara się nauczyć nas zaufania i posłuszeństwa Bogu. Celem znacznej części objawienia biblijnego nie jest zapewnienie nam wiedzy i pełnego zrozumienia, lecz coś zupełnie innego. 

Z pewnością Bóg mógł powiedzieć nam więcej; z pewnością w nowym niebie i nowej ziemi dowiemy się znacznie więcej. Jesteśmy jednak tak bardzo skupieni na sobie samych, że większa wiedza o Bogu, tylko nasiliłaby nasze pragnienie, abyśmy sami stali się bogami.
Innymi słowy, dla Boga inne rzeczy są ważniejsze niż odpowiadanie na pytania człowieka: pozyskanie naszej wierności, ugruntowanie naszej wiary czy rozbudzenie w nas pragnienia świętości. Na tej prawdzie opiera się znaczna część duchowej dojrzałości.
Chrześcijanie mogą znaleźć wytchnienie od pytań o sens cierpienia nie w zgorzknieniu, użalaniu się nad sobą, żalu do Boga czy w oklepanych frazesach i duchowo brzmiących sloganach, lecz w cierpliwości, wytrwałości i wierze w Boga, który cierpiał, który stoczył walkę ze złem i zwyciężył i którego moc i dobroć zapewniają nas, że każdy, kto złoży w nim wiarę, na pewno się ostatecznie nie rozczaruje.


D.A. Carson
oprac. na podstawie: "Panie jak długo?"
 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger