poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Teatr błazeństwa

Charles Spurgeon obserwując herezje nacierające na wspólnoty chrześcijańskie, wskazał na jedną charakterystyczną cechę, która bardzo często jest wspólnym mianownikiem apostazji: wszystkie odstępstwa miały zdecydowaną tendencję do hańbienia Boga i wywyższania człowieka. Otwarta egzaltacja ludzkiej natury i wartości człowieka jako jednostki będącej w centrum wszechrzeczy, połączona była z okradaniem Boga z należnej Mu chwały.

Wielokrotnie Spurgeon kierował poselstwo do członków swojej kongregacji, wzywając ich do przebudzenia z panującego letargu. Ten bezkompromisowy herold Bożej prawdy nie wahał się określać swoich słuchaczy mianem szkieletów gotowych do zaakceptowania każdej śmiertelnej trucizny, jeśli tylko będzie ona przedstawiona przez mądrego i elokwentnego kaznodzieję.
Od śmierci Spurgeona minęło ponad 100 lat. Czy jego słowa możemy zastosować w dzisiejszej rzeczywistości? W postmodernistycznym świecie wypełnionym absurdem, grzechem i próbą usunięcia Bożej prawdy?

Herezja XXI wieku

Wielu ewangelicznych liderów dopuściło do tego, aby fałszywe ruchy przeniknęły społeczności chrześcijańskie. Nie wszyscy pasterze wzięli sobie do serca biblijne ostrzeżenia i przy całej swojej bierności zaprzestali troski o powierzone im stado (Dz 20:28). Staromodna ortodoksyjność oraz nauka o krzyżu nie wkomponowuje się w nowoczesny krajobraz kościoła nie tylko świadomego celu, ale i otwartego na wszystko co zawiera w sobie najmniejszy pozór duchowości.

W wielu przypadkach dopuściliśmy, aby nauki demonów definiowały to co dziś nazywamy „chrześcijaństwem ewangelicznym”. To dlatego David Wilkerson stwierdził, że najgorsze bluźnierstwo na świecie nie przychodzi ze strony ateistów, ale zza kazalnic i spod piór odstępnych bezbożnych kaznodziei.

Pasterze, którzy nigdy nie wyrazili swojej aprobaty wobec nowych nauk w kościele, jednocześnie nigdy nie potępili publicznie zwodniczych herezji, pozwalając tym samym, aby kwas fałszywej nauki rozprzestrzeniał się w życiu wierzących. Najprostszym przykładem jest brak jakiegokolwiek zainteresowania czytaną przez wierzących literaturą, tekstami nowych piosenek, które później wykorzystywane są w kościołach podczas tego czasu, który oficjalnie nazywany jest uwielbieniem. Innym przykładem są konferencje czy to dla kobiet, młodzieży, małżeństw, wieczoru z kulturą Żydowską itp. Miejscami gdzie ludzie nie ugruntowani w prawdzie Słowa Bożego mogą z łatwością zejść z drogi wiary. Być może te słowa wydają wam się przesadą, jednakże życie pokazuje, że diabeł w sposób destrukcyjny może wykorzystać potencjalnie nieszkodliwe i tak bardzo „chrześcijańskie” konferencje czy też innego rodzaju eventy.

Praca węża

Fałszywe nauczanie zawsze jest wynikiem działalności diabła. Pismo jednoznacznie ostrzega nas, że czasy ostateczne charakteryzować się będą odstępstwem od wiary i skierowaniem się ku zwodniczym naukom demonów (1 Tm 4:1). Wielu wierzących nie dopuszcza do siebie myśli, że te słowa skierowane są do kościoła, który będzie infekowany demoniczną duchowością.

Martin Lloyd – Jones pisał, że fałszywa nauka ma znamię i charakter węża. Używając tak mocnych słów starał się nam przekazać biblijną prawdę, która w przeciwieństwie do obecnie panujących trendów, śmiertelnie poważnie traktuje kwestię zwiedzenia. Herezje nie są tylko przedmiotem internetowych dysput czy też teologicznych dywagacji. Są arcyważną sprawą, która nie może być negowana czy też ślepo tolerowana w imię miłości i tolerancji dla alternatywnych koncepcji i poglądów.

Wąż swoją przebiegłością oszukał Ewę doprowadzając do jej zwiedzenia. Paweł wyrażał swoje obawy, aby koryntianie nie zostali oszukani w podobny sposób, a ich umysły skażone odstępstwem od Chrystusa (2 Kor 11:3). Fałszywi prorocy w czasach Starego Testamentu zawsze stanowili diabelską odpowiedź na prawdziwą służbę Bożych mężów poprzez których Pan realizował swoją wolę. Dziś sytuacja wygląda identycznie. Fałszywi nauczyciele swoim magnetyzmem przyciągają rzesze ludzi. Odwołując się do cielesności starego człowieka, dostosowują swoje poselstwo do potrzeb słuchaczy. Nie powinniśmy być zdziwieni faktem, że najpopularniejsi mówcy, pisarze, książki, konferencje, kościoły posiadają na sobie znamię węża – odstępstwa od Bożej prawdy.

Martin Lloyd-Jones powiedział kiedyś, że fałszywych nauczycieli zawsze będzie charakteryzował niemal całkowity brak biblijnej doktryny. Ich życie i służba nie będzie zbudowana na solidnych podstawach jakie daje Słowo Boże. Analizując owoce ich służby bez trudu będziemy mogli sami przekonać się o tej prostej prawdzie. Zwróćcie uwagę na owoce życia liderów oraz ich sympatyków. Spójrz na ostatnie wypowiedzi pastora kościoła Hillsong dotyczące kwestii homoseksualizmu. Zobacz czy liderzy tej kongregacji szukają pokory, pragną świętości i sprawiedliwości, dążą do pobożności czy też może żyją modnym chrześcijaństwem, które jest odpowiedzią na potrzeby współczesnego człowieka znużonego materializmem i spragnionego nowej duchowości?

Zewnętrzne pozory a prawdziwy owoc

Oceniając tylko zewnętrzne formy, nie jesteśmy w stanie wykryć fałszywych proroków, którzy potrafią idealnie wkomponować się w otaczające ich środowisko. Wielu bez większego trudu odnajdzie się w przyjętych ramach oraz zasadach. Niejeden z nich będzie wygłaszał pełne dobroci i miłości orędzie powołując się na Słowo Boże. Jeszcze inny pod płaszczykiem religijności będzie wprowadzał ludzi w duchową niewolę wiążąc ich życie niebiblijnymi zasadami oraz wymaganiami. Zewnętrzne pozory z łatwością potrafią nas zwieść. Dlatego nasze spojrzenie na służbę fałszywych proroków musi opierać się na Słowie Bożym, a nie na ludzkich normach.

Owocem fałszywego proroka zawsze będzie błędna doktryna. Oni nie przekazują słów Pana. Ich poselstwo nie jest ugruntowane w Słowie Bożym, ale raczej w cielesności:

Tak mówi Pan Zastępów: Nie słuchajcie słów proroków, którzy wam prorokują, oni was tylko mamią, widzenie swojego serca zwiastują, a nie to, co pochodzi z ust Pana!” (Jer 23:16)
Nie posyłałem proroków, a oni jednak biegną; nie mówiłem do nich, a oni jednak prorokują”. (Jer 23:21)
Słyszałem, co mówią prorocy prorokujący kłamliwie w moim imieniu, mówiąc: Miałem sen, miałem sen” (Jer 23:25)

Historia Izraela pokazuje nam, że fałszywi prorocy bardzo często mówią to, co ludzie chcą usłyszeć, a co przeważnie rozmija się z Bożą prawdą.

Król izraelski odpowiedział Jehoszafatowi: Jest jeszcze jeden mąż, przez którego moglibyśmy zapytać się Pana, lecz ja go nienawidzę, gdyż nie zwiastuje mi nigdy nic dobrego, a tylko zło. Jest to Micheasz, syn Jimli. A Jehoszafat rzekł: Niech król tak nie mówi” (1 Krl 22:8)

Podobnie jest i dziś, kiedy coraz powszechniej możemy spotykać się z sytuacjami, gdy Słowo Boże jest dopasowywane do oczekiwań kościelnego audytorium nieodrodzonych ludzi, pragnących zaspokoić swoje duchowe potrzeby bez konieczności zmiany swojego życia.

Najemni prorocy od zawsze towarzyszyli Bożemu ludowi.

Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom” (2 Tm 4:3-4)

GORLIWOŚĆ

Na piedestale służby fałszywych proroków jest ich gorliwość. J. C. Ryle wskazywał, że bardzo często niezaprzeczalny zapał oraz pasja fałszywych nauczycieli sprawia, że wielu ludzi uważa, że muszą mieć oni rację. Wyłączając myślenie krytyczne przyjmujemy wszystko co wydaje nam się dobre. Zapominamy o tym, że nasz umysł jest skażony grzechem i nie jest w stanie dokonać właściwej oceny rzeczy duchowych. Tylko dzięki Bożej łasce możemy rozróżniać pomiędzy prawdą a kłamstwem.

Ryle zauważył również, że fałszywi nauczyciele bardzo często używają biblijnych określeń w niebiblijnym znaczeniu. Atakując doktrynę chrześcijańską, fałszywi nauczyciele pozbawiają nas możliwości racjonalnego dostrzegania biblijnych prawd w ich rzeczywistym znaczeniu.

Dlaczego heretycy wygrywają?

Obserwując współczesną scenę ewangeliczną możemy dojść do prostego wniosku: kłamstwo coraz bardziej wypiera Bożą prawdę. To heretycy są w ofensywie. To oni zyskują największą liczbę zwolenników. To ich kościoły są wypełnione podczas gdy stare kaplice święcą pustkami. Czy i wam nie wydaje się czasami, że bóg tego świata zyskuje na przewadze? Że otaczająca nas ciemność zastępuje światło Bożej prawdy? Prześladowania chrześcijan na Bliskim Wschodzie, wzrost agendy homoseksualnej, degradacja wartości rodziny to tylko nieliczne przykłady odejścia od Bożych standardów.

John W. Robbins starając się udzielić odpowiedzi na nasze pytanie stwierdził, że Biblia mówi nam wyraźnie, że ludzie tego świata są bardziej przebiegli od synów światłości (Łk 16:8). Są bardziej chytrzy, sprytniejsi a i wielokrotnie bardziej gorliwi aniżeli dzieci Boże. Wstyd to przyznać, ale niejednokrotnie heretycy wykazują o wiele większą pasję w osiąganiu swoich celów aniżeli chrześcijanie.

Drugim powodem zauważalnych zwycięstw heretyków jest fakt, że wprowadzają oni swoje idee ukradkiem. Wyglądają jak owce, mówią jak owce, modlą się jak owce a tak na prawdę są drapieżnikami wilkami ukrytymi za fasadą pobożności. Poprzez swoją gładką mowę wprowadzają ludzi w błąd.

To co zdaniem Robbinsa jest przesądzającym czynnikiem na korzyść fałszywych nauczycieli to bierność i apatia wielu chrześcijan. Ci, którzy rozpoznają błędy nie podejmują żadnych działań, aby bronić prawdy. Brak rozeznania wśród wielu wierzących powodowany jest nieznajomością Pisma, a brak odwagi wynika z braku wiary w Boże obietnice oraz z nieposłuszeństwa Słowu Bożemu.

Teatr błazeństwa

Tak w najprostszy sposób można określić to wszystko co dziś zajmuje coraz większy obszar w kościołach – teatr błazeństwa. Tradycyjne denominacje dały się zwieść urokowi ewangelii sukcesu oraz pseudoduchowości skupiającej się na rzekomych znakach oraz cudach. Uzdrowienia w imię Jezusa wyparły prawdę Ewangelii, a liczne warsztaty poświęcone Duchowi Świętemu czynią wszystko za wyjątkiem prawdziwej posługi Ducha Świętego skupiającej się na uwielbieniu Chrystusa.

Trudno prawdziwie kochać Pana i patrzeć obojętnie na to co się dzieje. Bardzo trudno przejść biernie obok wyraźnych nadużyć Słowa Bożego.
W teatrze błazeństwa znajdziemy wiele imitacji. Oszuści będą karmić ludzi swoimi pomysłami. To właśnie oni poprowadzą nas do innej Ewangelii. Do prawd, których nie znajdziemy w Biblii, ale w ich urojonym umysłach, które zamiast poddać się Duchowi Świętemu, zaczęły w cielesny sposób dostosowywać Słowo Boże do własnych przekonań. 

Ewangelia sukcesu, ludzie chodzący po ulicach szukający sensacyjnych uzdrowień, konferencje gdzie uczy się ludzi jak korzystać z darów Ducha Świętego albo jak uwalniać wierzących spod demonicznych presji. Dodajmy do tego powszechny humanizm, ekumenizm psychoterapię i innego rodzaju działania skupiające się na wywyższeniu człowieka i ograbienia Boga z Jego chwały. Te wszystkie „ewangelie” mają jeden zasadniczy cel: odwrócić uwagę ludzi od prawdy.

Wielokrotnie podkreślaliśmy, że głoszone zza naszych ojczystych kazalnic nauki powinny mieć praktyczne zastosowanie nie tylko w świecie Zachodu ale również w irackim Mosulu. Czy w powojennej Syrii ludzie przyjęliby ewangelię sukcesu głoszoną nie tylko przez amerykańskich gwiazdorów ale i również naszych rodaków? Warto przypomnieć sobie słowa Wilkersona, który powiedział: „Stawiam wyzwanie wam i stawiam wyzwanie tym ludziom i mówię to z miłością, abyście zabrali tę ewangelię, stawiam im wyzwanie, aby zabrali tę ewangelię śmiechu teraz na Bałkany i poszli do tych obozów uchodźców, gdzie żony płaczą ponieważ widziały jak ich mężowie zostali zastrzeleni. Ich córki zostały zgwałcone, ich dzieci są głodne. Straciły swoje domy - są bezdomne”.

Te współczesne “ewangelie” mające na celu swędzenie uszu swoich słuchaczy są poselstwem odwołującym się do pragnień grzesznego człowieka. Ich diabelskie pochodzenie sprawia, że człowiek czuje się dobrze ze swoich grzechem, który zamiast skonfrontowany z prawdą zostaje uświęcony poprzez nadanie mu biblijnej terminologii oraz przekonwertowanie Bożego prawa. 

To wszystko sprawia, że to Bóg jest zobligowany do posłuszeństwa człowiekowi w myśl rzekomych praw duchowych, które są podstawą funkcjonowania wszechświata. Ta okultystyczna ideologia została włożona w biblijną terminologię i stała się najpopularniejszą nauką w amerykańskim chrześcijaństwie. Dokładając do tego całkowitą eliminację grzechu oraz poczucia odpowiedzialności wobec Boga, czynimy się panami tego świata, którzy w drodze duchowej ewolucji mogą zrównać się z Najwyższym.

Słowo Boże

Biblia naucza nas, że w historii tego świata nadejdzie taki czas gdy Bóg ześle silne omamienie na ludzi tak, że uwierzą kłamstwu. To właśnie wtedy zostaną osądzeni wszyscy którzy nie uwierzyli prawdzie (2 Tes 2:11-12). Jedną z cech charakterystycznych tych ludzi będzie odejście od Pisma i zwrócenie się w kierunku zadziwiających zjawisk i doznań. To właśnie dziś możemy zaobserwować coraz więcej znaków i duchowych manifestacji, mających jakoby ukazywać Boże działanie. Powszechne zwrócenie się ku mistycyzmowi jest częścią planu New Age, który zakładał infiltracje kościołów chrześcijańskich oraz dostosowanie swoich idei do chrześcijańskiej terminologii. To wszystko jest równoznaczne z atakiem na Słowo Boże.

Człowiek, który naprawdę kocha Boga będzie również miłował Jego Słowo. Wraz z duchowym wzrostem w swoim życiu, będzie pragnął prawdziwie poznać Boga. Wielką różnicą jest fakt posiadania dużej wiedzy o Bogu a prawdziwą znajomością Jego Osoby. 

Tozer powiedział, że wszystko co przychodzi do nas od Boga, będzie pogłębiać nasza miłość do Słowa Bożego. Jest to duchowa prawda, która stała się świadectwem życia wielu ludzi w całej historii świata. Świadkowie ci głoszą jednogłośnie, że ich miłość do Pisma wzrastała wraz ze wzrostem wiary. Tozer ostrzega nas również: “Jeśli jakaś nowa nauka, wpływ nowego nauczyciela, nowe emocjonalne przeżycie wypełnia serce widocznym głodem, by rozważać Pismo Święte dniem i nocą, to mam powód, by wierzyć, że Bóg przemówił do mojej duszy, i że moje przeżycie jest prawdziwe. W przeciwnym zaś przypadku, gdy moja miłość do Słowa Bożego choć trochę słabnie, jeśli moje pragnienie, by jeść i pić, obniżyło się choć o jeden stopień, powinienem pokornie przyznać, że gdzieś przeoczyłem Boży sygnał i szczerze powinienem zawrócić, aż ponownie znajdę tę prawdziwą drogę”. 

Koniec

Sandy Simpson pisał, że kpina ze strony odstępczego chrześcijaństwa w miarę zbliżania się czasu końca będzie coraz bardziej intensywna. Wskazywał on jednocześnie na prosty fakt, że ci którzy narodzili się na nowo i nie chcą skalać swoich szat będą musieli odciąć się od apostatów i wszelkiej fałszywej nauki. Być może Pan wskaże nam ludzi, za których będziemy się modlić starając się wyrwać ich z ognia (Jud 23). Ale jedno jest pewne, fałszywi prorocy i nauczyciele to nie są nasi bracia w Chrystusie. Prawdziwe dzieci Boże nie mogą mieć społeczności z heretykami, bo Pismo wyraźnie poucza nas, że nie może być żadnej wspólnoty sprawiedliwości z niesprawiedliwością oraz światłem a ciemnością (2 Kor 6:14).

Nasz sprzeciw wobec fałszywych nauczycieli nie może ograniczać się do cichej krytyki za zamkniętymi drzwiami wśród osób, które myśląc podobnie jak my, nigdy nie będą nas krytykować ani nie odsuną się od nas z powodu naszej ortodoksyjności. Musimy mieć pełne przekonanie, że głoszenie fałszywej doktryny jest bardzo poważnym grzechem. Dlatego nie możemy tolerować kłamliwego nauczania, ani również ludzi którzy je praktykują.

Dlatego bądźmy czujni, zabiegajmy o sprawiedliwość, wiarę, miłość i pokój z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca i wypatrujmy Jego powrotu. Biegnijmy w tym wyścigu, pamiętając komu uwierzyliśmy, i że On ma moc nas zachować od wszelkiego upadku i przedstawić jako nienagannych przed obliczem swojej chwały (Jud 24). Pamiętajmy również o ostrzeżeniu biskupa Ryle, który często podkreślał, że najbardziej subtelnym działaniem diabła jest zrujnowanie ludzkiej duszy poprzez rozpowszechnianie fałszywych doktryn. Diabeł nie może zniszczyć Ewangelii dlatego stara się ją sfałszować.

dl




 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger