poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Instynkt świętości (i nieoczekiwana pokusa)


Pisanie tego artykułu doprowadziło do chwili, w której pojawiła się pokusa, choć oczywiście nie wiedziałem tego w momencie, gdy zaczynałem go pisać. W sobotę moje myśli były zajęte tematem osobistej świętości i tej radosnej rzeczywistości, jaka jest z nią związana – z faktu, że możesz być o wiele bardziej święty, niż kiedykolwiek wcześniej mógłbyś pomyśleć. W niedzielę myśli zacząłem przelewać na papier, pisząc o tym, że Bóg jest w stanie przemienić cię do takiego stopnia, że wykształcisz w sobie całkowicie nowe instynkty w stosunku do grzechu – to, co kiedyś wydawało się zachęcające i kuszące, teraz stało się odrażające. W poniedziałek mogłem niespodziewanie przekonać się, czy to wszystko jest prawdą. 


Bóg jest całkowicie i nieustannie zaangażowany w naszą świętość. Jest zaangażowany w naszą czystość, w nasze uśmiercanie grzechu. Jest tak bardzo zaangażowany, że odmieni całkowicie naszą relację z grzechem, nawet z tym, który najbardziej uwielbiamy. Zauważ, każdy z nas rozpoczyna swoje chrześcijańskie życie z grzechami, które są dla nas ogromnie pociągające, z grzechami, które głęboko w nas wykopały sobie okopy. Zastanawiamy się czy w ogóle możemy być od nich wolni. Zastanawiamy się, czy będziemy kiedykolwiek w stanie oprzeć się ich pokusom i czy kiedykolwiek zobaczymy w naszym życiu głęboką i trwałą przemianę. 

Kiedy dojrzewamy w naszym chrześcijańskim życiu to zaczynamy odczuwać wyzwanie, by pokonać takie grzechy. Weźmy dla przykładu osobę, która walczy z gniewem – słyszy ona kazanie, które naucza „Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem i nie dawajcie diabłu przystępu (Efezjan 4:26-27). Zaczyna ona nagle widzieć swój grzech o wiele wyraźniej, woła do Boga o pomoc i zdeterminowany stacza walkę z diabłem, uśmiercając swój grzech. 

Osoba, dla której nie jest trudne zabrać coś więcej niż to, co jest jej należne natrafia w osobistym rozważaniu Pisma Świętego na takie słowa: „Kto kradnie, niech kraś przestanie i raczej ciężko pracuje, aby miał z czego wspierać potrzebujących” (4:28). Kruszy to jej serce. Prosi ona Boga o przebaczenie i szuka w Bożym Słowie co to znaczy żyć w prawy i szczery sposób.
Do osoby, która uwielbia plotkować nagle docierają słowa: „Niech z waszych ust nie wychodzi żadne zepsute słowo. Mówcie tylko o tym, co dobre, dla zbudowania w potrzebie, tak by na słuchających mogła spływać łaska (4:29). Rozumie ona przez to Boże wołanie do niej w wyniku czego nawraca się z tego grzechu i poświęca się mówieniu tylko tego, co może być dla kogoś zbudowaniem albo uleczeniem. 

Po pewnym czasie wszystkie te osoby zauważają, że walka, którą przychodzi im toczyć staje się łatwiejsza. Nadchodzi w końcu taki dzień, kiedy zdaje sobie sprawę, że minęły tygodnie odkąd ostatnio plotkowała, nadchodzi taki dzień, kiedy dostrzega, że już od miesięcy nie miał napadu złości i gniewu. Ale na tym tylko się nie kończy. Pewnego dnia odkrywa, że gdy nadchodzi pokusa plotkowania jej pierwszym instynktem w tej sytuacji jest odrzucenie tej sposobności i w zamian tego skorzystanie z możliwości mówienia tego, co może dać łaskę słuchającym.  Pewnego dnia odkrywa jedyną w swoim rodzaju sposobność wzbogacenia się czyimś kosztem i bez zastanawiania się odwraca się od tej sposobności, wybierając słuszną pracę własnych rąk, dzięki której będzie mógł wspomóc innych. 

Każda z tych osób rozumie jak bardzo została obdarzona łaską – przez Boga, który dał jej całkiem nowe reakcje względem grzechu. Podczas gdy ich starym instynktem było uleganie grzechowi, ich nowy mówi – powstrzymaj się. Podczas gdy ich stary instynkt był skierowany ku grzechowi, ich nowy – ku świętości. Teraz rozkoszują się w czynieniu tego, co prawe w obszarze, który był kiedyś źródłem tak wielu grzechów i tylu pokus. 

Właśnie o tym wszystkim rozmyślałem przez weekend. I nadszedł poniedziałek. Musiałem poszukać czegoś na Twitterze. Poszukiwania całkiem niewinne i z dobrymi intencjami – musiałem po prostu znaleźć coś, co miało mi pomóc w odpowiedzi na ważną wiadomość. I oto gdy pojawiły się wyniki wyszukiwania, na samej górze, w wysokiej rozdzielczości, wręcz niemożliwy by nie zauważyć, spoglądał na mnie pornograficzny obraz kobiety - przedstawiającej wszystko, co miała do zaoferowania i zapraszający mnie, by kliknąć po więcej.
Był taki czas, gdy tego typu obraz stanowiłby palącą pokusę. Był taki czas, gdy tego typu obraz stanowiłby wymówkę, by ulec – by powiedzieć: „Szatan skusił mnie i ledwo oparłem się tej sposobności”.
Ale nie tym razem. 

W ułamku sekundy moje serce, moje oczy i moja ręka zareagowały. Moje serce powiedziało „nie”, moje oczy odwróciły się a moja ręka zamknęła stronę internetową. To było natychmiastowe. To było wspaniałe. To było instynktowne. To był dar od Boga, który przemienia i obezwładnia pokuszenie ze strony diabła. Był to moment, by podziękować i uwielbić Boga. W końcu Bóg przemienił mnie na tym obszarze. Dał mi nowe pragnienia z pasującymi do nich, nowymi instynktami. I Jemu oddaję w tym chwałę.

Tim Challies
Tłumaczył: Miszael 
Źródło: http://www.challies.com/articles/the-holiness-instinct-and-the-unexpected-temptation

 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger