poniedziałek, 16 marca 2015

Na kolanach do Rzymu

Żyjemy w dziwnych czasach. Przez 30 lat byłem członkiem Kościoła Rzymskokatolickiego i kiedy prawie cztery dekady temu narodziłem się na nowo żaden niekatolicki chrześcijanin nie strofował mnie za opuszczenie swojego macierzystego kościoła. W tamtych czasach dla ewangelicznie wierzących chrześcijan oczywistym był fakt, że nauki i praktyki Kościoła Katolickiego są w sprzeczności z Biblią.
Tak, było kilka rzeczy przynajmniej powierzchownie, w których katolicy oraz biblijnie wierzący chrześcijanie mogli znaleźć porozumienie. Dziewicze poczęcie Chrystusa, zgadzające się z cudownymi narodzinami za sprawą Ducha Świętego, jest jedną z kwestii, które mogą łączyć ewangelicznie wierzących chrześcijan z katolikami. Jednakże Kościół Katolicki dodał do cudownych narodzin Chrystusa dogmat maryjny o jej Niepokalanym Poczęciu, który wyklucza jej grzech pierworodny, a także zapewnia wieczne dziewictwo. Chociaż te pozabiblijne nauki zawierają w sobie poważne błędy, nie są jednak sprzeczne z Ewangelią, która jest niezbędna dla zbawienia człowieka.

Mam nadzieję, że każdy kto będzie czytał ten artykuł (zwłaszcza ci którzy określają siebie biblijnie wierzącymi chrześcijanami) rozumie i przyjmuje prawdziwą Ewangelię, która wymaga wiary (i tylko wiary) w to, że Jezus przez swoją ofiarę na krzyżu, śmierć i zmartwychwstanie, zapłacił karę za grzechy wszystkich mężczyzn, kobiet oraz dzieci. To jest Ewangelia, której naucza Biblia otwarcie i wprost w ponad stu wersetach i daje do zrozumienia w setkach kolejnych. Jednakże, nie jest to Ewangelia zgodna z nauką Kościoła Rzymskokatolickiego. Tak naprawdę Kościół Katolicki był zawsze w opozycji wobec biblijnej Ewangelii. Wyrażało się to w postanowieniach soborów kościelnych a także morderczej inkwizycji na przestrzeni dziejów.

W okresie Reformacji wiele osób (głównie byłych katolików) podejmowało wysiłek, aby przywrócić biblijną Ewangelię. Tak naprawdę wiara w Ewangelię nigdy nie została porzucona przez wierną resztkę znajdującą się poza Kościołem Katolickim. To reformacja umożliwiła powrót Pisma z powrotem w ręce rzeszy wiernych. W odpowiedzi Kościół Rzymskokatolicki przedstawił swoje opozycyjne stanowisko wobec Reformacji podczas Soboru Trydenckiego (1545-1563). Wymienię tutaj tylko trzy z pośród ponad stu nieomylnych potępień Rady dotyczących tych, którzy wierzą w biblijną Ewangelię:

„Jeśli ktoś twierdzi, że grzesznik jest usprawiedliwiony jedynie przez wiarę w takim znaczeniu, że nie potrzeba niczego innego do współdziałania, by uzyskać łaskę usprawiedliwienia i że nie jest w ogóle konieczne, aby przygotował się i przysposobił do niej aktem własnej woli — niech będzie przeklęty”. (Sesja 6 Kanon 9)

Kościół Katolicki wymaga czegoś więcej niż tylko wiary, aby dostąpić zbawienia, dlatego ludzie wierzący w biblijną Ewangelię muszą zostać przeklęci gdyż odrzucają oni sakramentalne uczynki.

“Jeśli ktoś twierdzi, że wiara usprawiedliwiająca jest niczym innym jak ufnością w Boże miłosierdzie przebaczające grzech przez Chrystusa, albo że ta ufność jest jedyną rzeczą, przez którą jesteśmy usprawiedliwieni — niech będzie przeklęty”. (Sesja 6, Kanon 12)

Ponownie możemy zobaczyć, że według Rzymu sama wiara w wystarczalność pełnej i ukończonej ofiary Chrystusa złożonej na krzyżu jest potępiona.

“Jeśli ktoś twierdzi, że po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia każdemu pokutującemu grzesznikowi odpuszczona jest wina i zgładzona kara wieczna w taki sposób, że nie pozostaje żadna doczesna kara do odpokutowania czy to na tym świecie, czy w przyszłym – w czyśćcu – przed wejściem do królestwa niebieskiego — niech będzie przeklęty”. (Sesja 6 Kanon 30)

Chociaż wielu katolików błędnie wierzy, że ich kościół wyszedł poza deklaracje Soborów takich jak ten w Trydencie, pomimo to wytrwale trzymają się wiary w czyściec w nadziei, że ich pozostałości grzechu zostaną wypalone, a co w ostateczności zapewni im wejście do Nieba. Jest to jednak odrzucenie dzieła Chrystusa i taka “ewangelia” nie zbawi nikogo.

Istotną rzeczą dla każdego kto twierdzi, że jest chrześcijaninem i kocha katolików – i jednocześnie wierzy, że większość katolików jest zbawionych ponieważ “kochają Jezusa” - jest zrozumienie oficjalnej “ewangelii” katolickiej (w którą każdy katolik jest zobowiązany wierzyć) i uświadomienie sobie jak w całkowitej opozycji jest ona wobec biblijnej Ewangelii. Prawdziwie kochać Jezusa oznacza kochać Go tak jak mówi o tym Pismo: “Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym” (1J 5,20).

Katolicki “Jezus”, który nie zapłacił całej kary za grzech i pozostaje na krzyżu nad ołtarzami w kościołach katolickich, jest “składany w ofierze” podczas Mszy. Składać w ofierze oznacza być uśmiercanym nie tylko symbolicznie, ale zgodnie z nauką Katechizmu Kościoła Katolickiego: "Ofiara Chrystusa i ofiara Eucharystii są jedyną ofiarą. „Jedna i ta sama jest bowiem Hostia, ten sam ofiarujący - obecnie przez posługę kapłanów - który wówczas ofiarował siebie na krzyżu, a tylko sposób ofiarowania jest inny". „W tej Boskiej ofierze, dokonującej się we Mszy świętej, jest obecny i w sposób bezkrwawy ofiarowany ten sam Chrystus, który na ołtarzu krzyża ofiarował samego siebie w sposób krwawy” (pp. 445-46).

To całkowicie zaprzecza ukończonej ofierze Chrystusa, a w myśl nauczania Kościoła Katolickiego ma miejsce codziennie na milionach ołtarzy, stojąc w sprzeczności z nauczaniem biblijnym: “Mocą tej woli jesteśmy uświęceni przez ofiarowanie ciała Jezusa Chrystusa raz na zawsze.” (Hbr 10,10)

Prawda jest taka, że jeśli szczerze kochamy katolików i chcemy aby otrzymali oni przebaczenie grzechów i dar życia wiecznego, za który Jezus zapłacił i oferuje każdemu z nich poprzez przyjęcie go prostym aktem wiary, a następnie w różnych zachęcających formach ci którzy twierdzą, że znają Chrystusa patrzą w kierunku Rzymu (nie ważne w jak dobrych intencjach) zdradzają prawdę i przyczyniają się do wiecznego oddzielenia katolików od Boga. Tragedią jest to, że kwas kompromisu infiltruje Kościół już od trzech ostatnich dekad.

Nasza służba, The Berean Call poprzez swoje artykuły oraz materiały przez wiele lat ostrzegała przed śmiertelnie niebezpieczną polityką ustępstw wobec Kościoła Rzymskokatolickiego oraz jego dogmatów, prowadzoną przez liderów środowisk ewangelicznych takich jak Billy Graham, który korzystał z pomocy katolickich księży oraz sióstr zakonnych jako doradców podczas swoich krucjat ewangelizacyjnych; Bill Bright, który wprowadził katolików do kierownictwa w Campus Crusade w Irlandii (międzywyznaniowa organizacja chrześcijańska założona w 1951 roku. W Polsce Campus Crusade for Christ zarejestrowane jako Ruch Nowego Życia w 1991 roku – przyp. tłum.) czy tez Luis Palau, który współpracował z katolikami w Ameryce Południowej.

Pod przewodnictwem Chucka Colsona i katolickiego księdza Richarda Johna Neuhausa, inni wpływowi liderzy środowisk ewangelicznych i katolickich, podpisali dokument Ewangeliczni i Katolicy Razem, zobowiązując się do wzajemnej współpracy w celu nawrócenia świata do Chrystusa. Organizacja Promise Keepers prowadzona przez katolika, Billa McCartneya dążyła do rozbicia historycznego muru, który oddzielał katolików i niekatolickich chrześcijan. Hank Hanegraaff, założyciel Christian Research Journal, prowadził serię poświęconą rzymskiemu katolicyzmowi, deklarując, że ten trzyma się biblijnego spojrzenia na usprawiedliwienie przez wiarę. Materiał został częściowo opracowany przez apologetę Norma Gieslera i broniony przez Hanegraaffa w jego audycji radiowej, w której twierdził, że ewangelia Kościoła Katolickiego jest fundamentalnie biblijna. Katolicki scenarzysta i reżyser, Mel Gibson zdobył rzesze serc ewangelicznych chrześcijan poprzez film Pasja, który został zbudowany w oparciu o katolicki rytuał drogi krzyżowej, ceremonii poświęconej Maryi, która wraz z Jezusem jest współodkupicielką.

Dave Hunt zauważył po śmierci papieża Jana Pawła II, że: "Pochwały spadające na papieża po jego śmierci, składane przez ewangelicznych liderów są niezrozumiałe! Niewiarygodne jest to, że Billy Graham pochwalił Jana Pawła II za “jego silną wiarę katolicką”. Wzrastającą liczbę ewangelicznych liderów uzupełnili Colson czy też J. I. Packer, którzy wraz z Billem Grahamem przyjmują katolików jako braci, jednocześnie akceptując ich fałszywą ewangelię. Pat Robertson powiedział, że: “Najbardziej ukochany przywódca religijny naszego wieku odszedł z tego świata, aby odebrać zasłużoną nagrodę w wieczności”. Mark Oestreicher, prezes Youth Specialties określił śmierć papieża jako: “Kluczowy moment w historii w którym mamy szansę przyjąć katolików jako dzieci Boże”. Oni wszyscy przypominają ludzi, którzy w żaden sposób nie ostrzegają innych przed faktem, że na końcu drogi którą podróżują zamiast mostu jest śmiertelna przepaść.

Podobnie jak Billy Graham, Richard Land przewodniczący The Southern Baptists Ethics and Religious Liberty Commission, podkreślił, że wszelkie nieporozumienia jakie protestanci mogli mieć w związku z osobą Jana Pawła II są nietrafne w stosunku do podstaw wiary. Land pochwalił papieża za jego wierną obronę tradycji wiary chrześcijańskiej. Jednakże to Jan Paweł II więcej niż jeden raz, zebrał na wspólną modlitwę szamanów, spirytystów, animistów, hinduistów, buddystów, muzułmanów i innych liderów światowych religii, którzy wspólnie oświadczyli, że „modlą się do tego samego Boga” a ich modlitwy wygenerują „głęboką duchową energię”, która stworzy „nowy klimat dla pokoju”.

Francis Beckwith, prezes liczącego 4 tysiące członków Ewangelicznego Stowarzyszenia Filozoficznego, zrezygnował ze swojej funkcji i powrócił do swoich katolickich korzeni (otrzymując przy tym oficjalne błogosławieństwo innych liderów tego stowarzyszenia). Rick Warren wprowadził swój program wzrostu kościoła Ruchu Świadomego Celu do struktur Kościoła Katolickiego nie okazując tym samym żadnego zainteresowania fałszywą ewangelią głoszoną w Kościele Katolickim.

Tak było a jak jest dziś? Każdy kto jest zasmucony wydarzeniami z ostatnich lat przejawiającymi się m.in. w rażącej ignorancji i lekceważeniu biblijnej Ewangelii jako jedynej nadziei zbawienia ludzkości, powinien głęboko ubolewać nad tym co dzieje się obecnie. Watykan ukazuje się jako ten, który podwyższa temperaturę w swoich dążeniach do romansu z “protestantami”, co jest mylącą nazwą określającą niekatolickich chrześcijan.

Deklaracja II Soboru Watykańskiego nawiązująca do ochrzczonych niekatolików jako “braci odłączonych” zmienia ich historyczną pozycję określającą ich przez Sobór Trydencki jako “heretyków”. Te działania spotkały się z zaskakującym sukcesem, poprzez który Rzym przypodobał się wielu liderom środowisk ewangelicznych. Jest takie powiedzenie, które doskonale odzwierciedla strategię Kościoła Rzymskokatolickiego: “Rzym kiedy jest w mniejszości jest łagodny jak baranek, gdy panuje równość jest sprytny niczym lis, jednakże kiedy ma przewagę jest zażarty jak tygrys”. Wydaje się, że obecnie w USA jesteśmy na etapie “sprytny jak lis”, jeśli to co dzieje się obecnie ma być dla nas jakąś wskazówką.

Emerytowany papież Benedykt XVI, były prefekt Kongregacji Nauki i Wiary (która swoje korzenie ma w Rzymskiej Inkwizycji) zaskoczył wielu gdy jako urzędujący papież podjął wiele niezwykłych wysiłków w kierunku ekumenii. Nie rozpatrywano spraw doktrynalnych, przynajmniej nie oficjalnie. Jego następca, papież Franciszek, nie tylko poszedł w ślady Jana XXIII, Jana Pawła II czy też Benedykta XVI, ale wprowadził ekumenizm w prędkość nadświetlną.

Na początku ubiegłego roku, papież Franciszek wysłał poprzez swojego iPhona materiał filmowy zawierający pozdrowienia dla ludzi zebranych na konferencji zorganizowanej przez Keenetha Copelanda i biskupa kościoła anglikańsko-episkopalnego Tonego Palmera (zmarł w 2014 roku), który był również dyrektorem Kenneth Copeland Ministries w RPA. Dla tych, którzy nie wiedzą, przypomnę, że Copeland i jego żona Gloria, poprzez swoje niebiblijne doktryny skupione na dobrobycie i zdrowiu, doprowadzili miliony ludzi do fałszywej ewangelii i “innego Jezusa", który według ich nauki zapłacił za nasze grzechy nie na krzyżu, ale w piekle gdzie był torturowany przez szatana. Przesłane pozdrowienia stanowiły również zaproszenie Copelanda i niektórych z jego towarzyszy, którzy podobnie jak on propagują fałszywe nauki (James Robison, Geoff Tunnicliff, John i Carol Arnott) do spotkania z papieżem w Watykanie. Wpływowy mistyk charyzmatyczny, a przy tym jednocześnie fałszywy prorok, Kim Clement, stwierdził, że Bóg powiedział mu, że wybrał papieża Franciszka aby ten połączył ze sobą napełnionych Duchem protestantów oraz katolików.

Tymczasem Rick Warren nie próżnuje i trudno mu zająć miejsce na tylnym siedzeniu w podroży do Rzymu. W serii wywiadów, które w 2014 roku udzielił w katolickiej telewizji EWTN (Warren  uznał ją za jedną ze swoich ulubionych stacji telewizyjnych), bronił on katolicyzmu i próbował wyjaśniać błędne przekonania istniejące wśród chrześcijan ewangelicznych.

Zgodnie z jego niebiblijnym planem P.E.A.C.E, który podkreśla współpracę wszystkich religii świata, Rick Warren przemawiał w Watykańskim Międzynarodowym Kolegium Religijnym podczas konferencji Komplementarności Mężczyzny i Kobiety. Następnie “wezwał wyznawców różnych denominacji chrześcijańskich do zjednoczenia z Kościołem Rzymskokatolickim i papieżem Franciszkiem w celu wspólnej pracy skupionej wokół trzech głównych celów: świętości życia, świętości płci oraz świętości małżeństwa”.

Mamy nadzieję, że każdy wierzący zada sobie w tym momencie pytanie: „A co ze świętością biblijnej Ewangelii?”. Bez tego wszystkie inne próby „świętości” w najróżniejszych dziedzinach życia są doczesnym złudzeniem i wieczną tragedią! Jednak coraz mniej tych, którzy nazywają siebie biblijnie wierzącymi chrześcijanami wydaje się być zaniepokojonych tym co się dzieje i jednocześnie z zadowoleniem przyjmuje ekumeniczną mantrę Warrena: „Jeśli kochasz Jezusa, jesteśmy w tej samej drużynie”.

Jeśli jesteś zdziwiony lub nawet oszołomiony tym co dzieje się w chrześcijaństwie to wiedz, że Biblia daje nam odpowiedź: “Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom” (2 Tym 4,3-4). Czystość nauki ustąpiła miejsce eksperientalizmowi, subiektywizmowi oraz emocjonalizmowi co jest dziś czymś normalnym wśród nauczań fałszywego "ruchu znaków i cudów". Biblijne rozeznanie zostało porzucone, a postawa charakteryzująca berejczyków jest niemożliwą abstrakcją.

Jednakże nie tylko hiper charyzmatyczni zielonoświątkowcy dali się zwieść nieodpartemu urokowi Rzymu. Konserwatywny teolog Francis Beckwith, były przewodniczący Ewangelicznego Stowarzyszenia Filozoficznego powrócił do wiary katolickiej. Jak on mógł to zrobić jeśli naprawdę zrozumiał i przyjął prostotę doktryny zbawienia? Jak można świadomie podjąć decyzję o rezygnacji z niezgłębionego daru Chrystusowego i zwrócić się w kierunku zbawienia opartego na własnych uczynkach – chyba, że on nigdy tak naprawdę nie otrzymał tego daru? Możesz również zapytać w jaki sposób Beckwith mógł zostać wybrany na przewodniczącego tak prestiżowej organizacji „protestanckiej”.

Beckwith jednakże dostarcza nam pewne spostrzeżenia, które odzwierciedlają postawy i przekonania większości chrześcijan. Na pytanie, czy uważa, że historyczna wrogość między katolikami i ewangelikami ulega stopniowej erozji stwierdził: „Tak, myślę, że w dużej mierze jest to rezultat wzajemnej współpracy w kwestiach kulturowych [podejście Ricka Warrena] co doprowadziło do bardziej wnikliwego i miłosiernego spojrzenia na kwestie dotyczące wzajemnych przekonań. Przykładowo, bardzo rzadko dziś można znaleźć poważnych ewangelikalnych, którzy oskarżyliby Kościół Katolicki o wiarę w sprawiedliwość opartą na uczynkach. Oczywiście czasem bardzo krzykliwe głosy podnoszą się w tej sprawie, ale większość obeznanych ewangelików nie traktuje ich poważnie”.

Określenie „krzykliwe głosy” nawiązuje do głośnych chrześcijan o ograniczonych horyzontach myślowych, stojących w opozycji wobec „zaawansowanych ewangelików”, którzy definiowani są jako mający „wnikliwe i miłosierne spojrzenia na kwestie dotyczące wzajemnych przekonań”. Niestety takie tragiczne myślenie jest trendem powszechnie akceptowanym wśród większości chrześcijan ewangelicznych.

Codziennie dziękuję Jezusowi, że chrześcijanie ewangeliczni, którzy zwiastowali mi Ewangelię trzy dekady temu, kochali mnie wystarczająco aby odrzucić potępiające duszę „wyrafinowanie” i głosić mi prawdę. Będę wiecznie wdzięczny za to i modlę się aby moi wierzący towarzysze zrobili dokładnie to samo dla swoich katolickich znajomych, przyjaciół i bliskich.

TBC 
McMahon, T.A.

http://www.thebereancall.org/content/bowing-knee-rome




 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger