wtorek, 24 lutego 2015

Mistyczny synkretyzm

Rzymskokatolicki mistyk, Thomas Merton, przyrównał kiedyś mistyczną duchowość kontemplacyjną do potężnych doświadczeń generowanych przez zmieniające świadomość narkotyki. Może zastanawiacie się dlaczego opinia zmarłego mistyka katolickiego dotycząca jego niezrozumiałych praktyk, powinna mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie. Dziś kościoły ewangeliczne dosłownie zalewane są mistycyzmem pod nazwą „Formacji Duchowej”.
Poprzez ten termin należy rozumieć promowanie środków i sposobów, poprzez które chrześcijanie mogą zbliżać się do Boga. Przywódcy chrześcijańscy, liderzy, pastorzy promujący mistycyzm chrześcijański, zdają sobie sprawę, że słowo „mistycyzm” ma często negatywne konotacje związane z religiami Wschodu. Dlatego starają się rozdzielić „zły mistycyzm" od „dobrego mistycyzmu". Obrońcy mistycyzmu dokonują rozróżnienia pomiędzy mistycyzmem „złym” mającym swoje źródło w okultyzmie, a „dobrym” mistycyzmem, który jest chrześcijańskim doświadczeniem, niezbędnym dla prawidłowego rozwoju duchowego.

Problemem jest to, że Biblia nie zawiera żadnego rozróżnienia pomiędzy “dobrym” a “złym” mistycyzmem. Mistycyzm jest formą okultyzmu. W rzeczywistości Formacja Duchowa uczy tych samych technik opróżniania umysłu, które są wykorzystywane we wschodnich medytacjach (mantrach). Chcę żebyście to dobrze zrozumieli: techniki propagowane przez Formację Duchową mające na celu „wyciszenie umysłu” są identyczne jak klasyczne praktyki okultystyczne wykorzystywane w hinduizmie, buddyzmie, wicca a także w innych religiach pogańskich. W praktyce wygląda to mniej więcej tak: należy znaleźć spokojne miejsce, gdzie będziemy mogli usiąść lub położyć się. Następnie należy głęboko oddychać i koncentrować się na czymś w celu kompletnego wyciszenia (obiekt skupienia może być dowolny: pojedyncze słowo, świeca, muzyka itp.). Po około 20 minutach praktykowania tej bardzo prostej techniki, osoba medytująca przechodzi w stan odmiennej świadomości. W tym stanie nasz umysł jest pozbawiony krytycznej oceny przyjmowanych informacji. Według zwolenników mistycyzmu, Bóg usuwa wszelkie ograniczające nas bariery i właśnie wtedy jesteśmy gotowi do przeżywania Bożej obecności. Mistycy wszystkich tradycji religijnych na całym świecie mówią, że te ekstatyczne doświadczenia łączą ich z duchową energią, a następnie pozostawiają wypoczętych, pobudzonych i spokojnych.

Jak ta pogańska praktyka jest urzeczywistniana dziś w kościołach chrześcijańskich? Wygląda to mniej więcej tak: zamiast powtarzania buddyjskiej mantry lub wzywania imienia fałszywego boga, chrześcijanin praktykujący dyscypliny Formacji Duchowej wykorzystuje coś podobnego do „modlitwy Jezusowej”: „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną grzesznikiem”, albo może również powtarzać krótki fragment Pisma Świętego, „Bądź spokojny i wiedz, że jestem Bogiem”, lub też może po prostu powtarzać stale imię Jezusa.

Jednakże wykorzystywane słowa czy też wyrażenia w żaden magiczny sposób nie przekształcą okultystycznych praktyk w chrześcijańskie zasady życia duchowego, a intencje osób zaangażowanych w te praktyki nie uchronią ich przed niebezpiecznymi konsekwencjami. Tak używane słowa czy też zwroty nie mają żadnego znaczenia. Chrześcijańscy mistycy różnie definiują to co nazywamy odmiennym stanem świadomości. Posługują się takimi nazwami jak: cisza, praktykowanie Bożej obecności, obłok niewiedzy, Boża obecność itp.

Bóg, który objawił nam się poprzez Biblię w bardzo dokładny sposób przekazał swoją wolę dotyczącą zbliżania się do Jego obecności i nie zawiera ona w sobie zasad i technik wprowadzających człowieka w stan odmiennej świadomości. Prawdziwi nowo narodzeni chrześcijanie zbliżają się do Boga dzięki krwi Jezusa Chrystusa (Hbr 10) oraz środki łaski, o których naucza nas Pismo. Większość religii poza chrześcijaństwem posiada swoją własną wersję mistycyzmu oraz praktyki, które mają umożliwić ich wyznawcom zbliżenie się do Boga. Musimy zadać sobie pytanie, czy jakakolwiek tradycja religijna, wykluczająca Chrystusa może rzeczywiście doprowadzić nas do Boga?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Nie, żadne praktyki i zwyczaje negujące osobę oraz dzieło Chrystusa nie doprowadzą nas do prawdziwego Boga. W naszych zborach często nie mamy głębokiego nauczania doktrynalnego, ale w przypadku zagadnienia mistycyzmu nie potrzebujemy dogłębnej znajomości doktryny chrześcijańskiej. Powinnyśmy jednak znać podstawę: Jezus Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem i nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przez Niego. Świadectwa wielu mistyków przekazują nam informację, że doświadczali oni „czegoś” więcej. Jest to nic innego jak fałszywe doświadczenie, mające pozorny związek z Duchem Świętym. Jest ono jednakże bardzo rzeczywiste i wydaje się niezwykle duchowe. Tak naprawdę to czego oni doświadczają jest duchowe, tylko że nie ma to nic wspólnego z Bogiem.

Christina Pack, jako była mistyczka, stwierdziła że najsłabszym punktem współczesnego chrześcijaństwa jest jego naiwność dotycząca duchowego zwiedzenia. Naiwność skupiona na przekonaniu, że jako chrześcijanie nie możemy być zwiedzeni. Skoro jesteśmy chrześcijanami i jako jedyni mamy prawo doświadczać prawdziwej, duchowej społeczności z Bogiem, automatycznie zakładamy, że wszystkie mistyczne doświadczenia są picem na wodę. Niestety to nie jest prawda. To czego doświadczają mistycy wszystkich religii jest realne oraz duchowe. Z pewnością nie praktykowaliby tego przez całe wieki gdyby nie doświadczali kontaktu z … czymś. Bóg w swojej miłości, dobroci i miłosierdziu łaskawie zostawił nam wiele ostrzeżeń, które umożliwiają nam ochronę przed duchowym oszustwem. Zostaliśmy ostrzeżeni, że szatan może przyjmować postać anioła światłości (2 Kor 11,14). Powiedziano nam również, abyśmy wszystko badali (1J 4,1), dlatego że nikt z nas nie jest poza zagrożeniem zwiedzenia.

Jak więc mamy “wszystko badać”? Co ma być naszym wyznacznikiem? Czy ma to być nasze serce albo emocje? We współczesnej kulturze mamy tendencję do „sprawdzania” rzeczy za pomocą naszych uczuć i emocji („Nie mam w tym pokoju” itp.) Nie możemy polegać jednak na naszym podstępnym i zepsutym sercu (Jer 17,9). Biblia jest naszym standardem oraz normą poprzez, którą mamy wszystko sprawdzać. Pismo określa wszystko co jest akceptowalne przez Boga.

Przyjrzyjmy się jednemu z najpotężniejszych ostrzeżeń biblijnych skierowanych przeciwko włączaniu pogańskich praktyk w uwielbienie Boga. Formacja Duchowa dokonując mieszania chrześcijańskiej terminologii z okultystycznym mistycyzmem, jest podobna do Izraelitów, którzy jak czytamy w Księdze Wyjścia, uczynili sobie złotego cielca. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że ten incydent nie był po prostu jakąś formą pogaństwa. Nie, ta historia pokazuje nam w jaki sposób Boży lud połączył ze sobą to czego nauczył ich Bóg z pogańskimi praktykami, które obserwowali w Egipcie przez wszystkie lata niewoli. Izrael wiedział o ofiarach składanych Bogu na ołtarzu. Wiedział również o pogańskich praktykach oddających cześć zwierzętom w Egipcie. Kiedy Mojżesz opóźniał swój powrót do obozu ze szczytu góry, na której rozmawiał z Bogiem, lud postanowił stworzyć swój własny wizerunek Boga, którego będzie mógł uwielbiać w namacalny sposób. Ustanowili więc ołtarz, przyprawili go odrobiną egipskiego smaku w formie kultu krowy i nazwali to świętem Pana.

Zobaczywszy to, zbudował Aaron ołtarz przed nim i kazał obwołać: Jutro będzie święto Pana”. 2M 32,5

Czy Bóg widząc to wszystko był zadowolony? Niezupełnie. Zobaczmy co mówi Biblia:

Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: Zejdź na dół, gdyż sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Rychło zeszli z drogi, jaką im nakazałem. Zrobili sobie cielca ulanego, oddali mu pokłon, złożyli mu ofiarę i mówili: To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej. Rzekł jeszcze Pan do Mojżesza: Patrzę na lud ten i widzę, że jest to lud twardego karku. Teraz zostaw mnie, żeby zapłonął mój gniew na nich. Wytracę ich, a ciebie uczynię wielkim ludem”. 2 M 32,7-10

Bóg nie był z tego zadowolony i tylko wstawiennictwo Mojżesza uratowało naród Izraelski przed całkowitym zniszczeniem przez Boży gniew. Mamy tutaj wyraźne ostrzeżenie przed mieszaniem biblijnych praktyk uwielbienia Boga z pogańskimi rytuałami. Bóg w Księdze Powtórzonego Prawa wyraźnie ostrzega nas przed duchowym synkretyzmem:

Gdy Pan, Bóg twój, wytępi przed tobą narody, do których idziesz, aby nimi zawładnąć, i opanujesz je, i osiedlisz się w ich ziemi, To strzeż się, abyś nie wpadł w sidła za nimi po ich wytępieniu sprzed oblicza twego i abyś nie pytał o ich bogów, mówiąc: Podobnie jak te narody służyły swoim bogom, tak i ja uczynię. Nie uczynisz tak Panu, Bogu twemu, gdyż czyniły one dla swoich bogów to wszystko, co jest obrzydliwością dla Pana i czego Pan nienawidzi, paląc dla nich w ogniu nawet swoich synów i swoje córki”. 5 M 12, 29-31.

Bóg wyraźnie pokazał nam w jaki sposób mamy Go uwielbiać i zbliżać się do Niego i nie ma to nic wspólnego z mieszanką chrześcijaństwa i pogańskich praktyk. Ale dokładnie tym jest Formacja Duchowa: mieszaniną chrześcijańskiej terminologii z okultystycznym mistycyzmem, a nazywają to chrześcijaństwem. Zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo popularne w dzisiejszej synkretycznej kulturze, która łączy ze sobą wiele rzeczy. Z pewnością żyjemy w kulturze opartej na doświadczeniach, przeżyciach, zawsze szukającej rzeczy nowych, świeżych i ekscytujących. Często jesteśmy jak religijny szwedzki stół, trochę tego, trochę tamtego. Ale mamy również wyraźne przesłanie z Biblii o tym w jaki sposób należy oddawać chwałę Bogu i jak możemy zbliżać się do Niego. Mamy być oddzieleni od tego świata – nie zsynkretyzowani z nim – tak aby Boża prawda świeciła jak latarnia w ciemności.

Jeśli znasz kogoś, kto został wciągnięty w zwodnicze praktyki chrześcijańskiego mistycyzmu, takie jak Dyscypliny Duchowe czy modlitwa kontemplacyjna, proszę ostrzeż go. Te rzeczy wyglądają na godne zaufania praktyki duchowe, ale w rzeczywistości są okultystyczne i prowadzą do niebezpiecznego duchowego królestwa. Musimy pilnie strzec swoich serc oraz umysłów bo przecież tutaj chodzi o chwałę Chrystusa. Kiedy stajemy się jak poganie w świecie, to jak Bóg może być objawiony, uwielbiony i wywyższony? Bóg musi być wywyższony, a szyderstwem jest łączenie pogańskich praktyk z prawdziwym uwielbieniem. Bóg nie da z siebie robić głupca i będzie dyscyplinował tych, których On kocha:

A gdy Mojżesz zbliżył się do obozu, ujrzał cielca i tańce. Wtedy Mojżesz zapłonął gniewem i wyrzucił tablice z rąk swoich i potłukł je pod górą. Potem wziął cielca, którego sobie zrobili, spalił go w ogniu, starł na proch, wsypał do wody i dał ją wypić synom izraelskim” 2 M 32,19-20.

Jeśli sam czyniłeś jak Izrael, wzywam cię do pokuty, abyś nie musiał pić tej wody uczynionej z cielca lub czegoś równie okropnego będącego tego odpowiednikiem w nowoczesnym świecie. Nasza naiwność dotycząca pogaństwa nie uchroni nas przed wejściem na teren okultyzmu. To jest obszar szatana i musimy stamtąd niezwłocznie uciekać. Wspomniana wcześniej Christina Pack, jako była mistyczka, potwierdziła, że te „ekstatyczne doświadczenia” duchowe mogą zacząć się bardzo niewinnie, ale kontynuowane mogą doprowadzić nas do bardzo mrocznego miejsca. Biblia mówi, że praktykujący okultyzm zaczynają od poszukiwania wiedzy, ale kończą w miejscu niepokoju, ciemności, bólu i cierpienia.

A gdy spojrzy na ziemię - oto trwoga i pomroka, straszna ciemność i nieprzenikniony mrok” Iz 8,22

Moje serce jest złamane z powodu tych, którzy zostali wciągnięci w te niebiblijne praktyki przez liderów kościoła, ale nigdy nie jest za późno by paść u stóp Krzyża. Pan jest potężny, aby przebaczyć i przywrócić.


Opracowane na podstawie:
http://www.solasisters.com/2010/10/what-is-spiritual-formation.html



 

Zwiedzenie w Kościele Pana Jezusa Chrystusa Copyright © 2011 -- Template created by O Pregador -- Powered by Blogger